Dlaczego wciąż wybieram podobnych partnerów? O schematach, które powtarzamy w związkach

„Znowu to samo” - taka myśl może pojawić się po kolejnym rozstaniu. Zmienia się partner, okoliczności są inne, a jednak po pewnym czasie w związku pojawiają się podobne problemy. Znów trzeba zabiegać o czyjąś uwagę. Znów druga osoba okazuje się emocjonalnie niedostępna. Albo po raz kolejny wchodzimy w rolę tego, kto troszczy się, pomaga, wybacza i próbuje ratować relację.

Dlaczego tak się dzieje?

Łatwo dojść do wniosku, że po prostu mamy pecha albo nie potrafimy „wybierać ludzi”. Warto przyjrzeć się nie tylko kolejnym partnerom, ale również temu, co powtarza się w naszych relacjach. Jednym ze sposobów rozumienia takich powtarzających się wzorców jest koncepcja schematów. To, czego nauczyliśmy się o sobie i relacjach z innymi, może wpływać na nasze oczekiwania, interpretację zachowania partnera, a czasem także na to, jakie relacje wydają nam się znajome. Dzieciństwo z góry nie musi przesądzać o naszym życiu uczuciowym. Może jednak dostarczyć pewnej „mapy”, z którą wchodzimy w dorosłe związki.

Czym są schematy?

W terapii schematów Jeffreya Younga schematy rozumiane są jako utrwalone wzorce obejmujące wspomnienia, emocje, przekonania i doznania dotyczące siebie oraz relacji z innymi. Niektóre z nich mogą kształtować się wcześnie, zwłaszcza kiedy ważne potrzeby emocjonalne dziecka nie są wystarczająco zaspokajane.

Jeśli na przykład dziecko wielokrotnie doświadcza niedostępności ważnej osoby, może rozwijać przekonanie, że bliskość jest niepewna. Ktoś często krytykowany może zacząć myśleć o sobie jako o osobie niewystarczająco dobrej. Z kolei dziecko, którego potrzeby były regularnie spychane na dalszy plan, może nauczyć się, że aby utrzymać relację, trzeba przede wszystkim zajmować się innymi. 

Nie jest to prosty mechanizm typu: „miałeś chłodnego rodzica, więc wybierzesz chłodnego partnera”. Ludzkie relacje są znacznie bardziej złożone. Wczesne doświadczenia mogą jednak wpływać na to, czego spodziewamy się po innych, co uznajemy za normalne i jak zachowujemy się, kiedy pojawia się bliskość, konflikt czy obawa przed odrzuceniem.

Dlaczego znajome może wydawać się „właściwe”?

Wyobraźmy sobie osobę, która przez wiele lat musiała zabiegać o zainteresowanie ważnej dla siebie osoby. W dorosłości spotyka kogoś otwartego, dostępnego i zainteresowanego relacją. Teoretycznie wszystko wygląda dobrze. Nie ma niepewności, czekania na wiadomość ani zastanawiania się, co druga osoba naprawdę czuje.

I właśnie wtedy pojawia się myśl: „Chyba czegoś mi brakuje”.

Nie oznacza to automatycznie, że spokój został pomylony z nudą czy że każda osoba wychowana w niestabilnym środowisku będzie później poszukiwać niestabilnych związków. Możliwe jest jednak, że pewien rodzaj relacji jest po prostu bardziej znajomy. To, co znamy, nie musi być dla nas dobre. Może być natomiast łatwiejsze do rozpoznania i zgodne z tym, czego wcześniej nauczyliśmy się o relacjach.

Jeśli bliskość zawsze wiązała się z zabieganiem o uwagę, związek wymagający ciągłego starania może wydawać się czymś naturalnym. Jeśli natomiast nauczyliśmy się, że własne potrzeby należy odsuwać na bok, możemy długo nie zauważać, że w dorosłej relacji znów jesteśmy przede wszystkim opiekunem.

„Chemia” między dwojgiem ludzi a schematy

Silne przyciąganie do drugiej osoby samo w sobie nie świadczy ani o zdrowej, ani o niezdrowej relacji. Warto jednak czasami zastanowić się, co właściwie nas przyciąga.

  • Czy podoba nam się ta osoba i to, jaka rzeczywiście jest?
  • Czy dobrze czujemy się w jej obecności?
  • Czy możemy przy niej pozostać sobą?
  • Czy może największe emocje wywołuje niepewność: napisze czy nie napisze, wybierze mnie czy odejdzie, zbliży się czy znowu się wycofa?

W terapii schematów można spotkać się z określeniem „chemii schematów”. Nie chodzi tutaj jednak o dosłowną „chemię mózgu” ani o konkretny poziom dopaminy czy innych neuroprzekaźników. Chodzi raczej o sytuację, w której relacja szczególnie silnie uruchamia istniejące już schematy.

Osoba obawiająca się porzucenia może być szczególnie wrażliwa na sygnały oddalenia. Ktoś przyzwyczajony do podporządkowywania swoich potrzeb może łatwo wejść w relację, w której znów będzie przede wszystkim dawać. Osoba przekonana, że nie zasługuje na miłość, może natomiast interpretować krytykę partnera jako potwierdzenie tego, co już wcześniej myślała o sobie.

Problem nie polega więc na tym, że jakiś tajemniczy „radar” nieomylnie wyszukuje dla nas niewłaściwe osoby. Schemat może wpływać zarówno na nasze oczekiwania wobec relacji, jak i na sposób interpretowania tego, co dzieje się już pomiędzy nami a partnerem.

Dlaczego podobny scenariusz może się powtarzać?

Jednym z pojęć używanych do opisywania powtarzalności trudnych doświadczeń jest przymus powtarzania. Termin ten wywodzi się z psychoanalizy i jest związany przede wszystkim z pracami Zygmunta Freuda. Opisuje tendencję do ponownego odtwarzania pewnych wcześniejszych doświadczeń i wzorców, również tych bolesnych. W niektórych ujęciach psychodynamicznych powtarzanie interpretuje się jako próbę poradzenia sobie z doświadczeniem, które wcześniej pozostało nierozwiązane, lub nieświadomą nadzieję, że tym razem podobna historia zakończy się inaczej. Nie należy jednak traktować tego jako jedynego naukowego wyjaśnienia wszystkich nietrafionych wyborów partnerskich.

W praktyce bardziej użyteczne może być proste pytanie:

  • Co właściwie powtarza się w moich związkach?

Niekoniecznie musi powtarzać się konkretny „typ” człowieka. Czasami powtarza się przede wszystkim nasza pozycja w relacji. Może za każdym razem to my zabiegamy o zainteresowanie. Może przejmujemy odpowiedzialność za problemy partnera. Może długo tolerujemy zachowania, które nam nie odpowiadają. Może bardzo szybko angażujemy się emocjonalnie, zanim zdążymy dobrze poznać drugą osobę. Albo wybieramy różnych ludzi, ale w każdej relacji po pewnym czasie zaczynamy bać się odrzucenia i potrzebować ciągłego potwierdzania uczuć.

Dopiero zauważenie tego, co rzeczywiście jest wspólnym mianownikiem, pozwala przyjrzeć się własnemu wzorcowi.

A co ze stylem przywiązania?

Na sposób funkcjonowania w dorosłych relacjach mogą wpływać również wzorce przywiązania. Jedna osoba w sytuacji niepewności może intensywnie szukać kontaktu i zapewnienia o uczuciach. Inna w odpowiedzi na napięcie będzie potrzebowała większego dystansu. Jeśli takie sposoby reagowania spotkają się w jednej relacji, może powstać trudna dynamika: im bardziej jedna osoba szuka bliskości, tym bardziej druga się wycofuje, a jej wycofanie jeszcze bardziej zwiększa niepokój pierwszej. Nie oznacza to jednak, że osoby o określonych stylach przywiązania są na siebie „skazane” ani że styl przywiązania pozwala przewidzieć, kogo wybierzemy.

Szerzej o tym, jak wzorce przywiązania mogą ujawniać się w związkach, piszemy w artykule: Styl przywiązania w dorosłych relacjach - dlaczego reagujemy tak, a nie inaczej w bliskich związkach.

O samych źródłach stylów przywiązania przeczytasz również tutaj: Jak dzieciństwo kształtuje nasze relacje - style przywiązania.

Kiedy w związku stajemy się ratownikiem

Powtarzający się wzorzec nie zawsze polega na wybieraniu emocjonalnie niedostępnych osób. Czasami kolejne związki łączy coś innego: partner zawsze potrzebuje pomocy, a my stajemy się osobą odpowiedzialną za rozwiązanie jego problemów. Pomagamy, tłumaczymy, organizujemy, przejmujemy obowiązki. Z czasem własne potrzeby schodzą na dalszy plan.

U niektórych osób taki sposób funkcjonowania może mieć związek z wcześniejszymi doświadczeniami, w których bardzo wcześnie musiały troszczyć się o innych lub brać na siebie odpowiedzialność nieadekwatną do swojego wieku. Nie każda osoba, która pomaga partnerowi, doświadczyła parentyfikacji. Warto jednak przyjrzeć się sytuacji, w której poczucie własnej wartości zaczyna zależeć przede wszystkim od tego, czy jesteśmy komuś potrzebni.

Więcej o tym mechanizmie piszemy w artykule: Przedwcześnie dojrzali - jak parentyfikacja wpływa na dorosłe życie?.

Dlaczego trudno odejść, skoro wiemy, że relacja nam nie służy?

Zauważenie problemu nie zawsze prowadzi od razu do zmiany. Możemy wiedzieć, że relacja nas wyczerpuje, a mimo to mieć nadzieję, że partner się zmieni. Możemy pamiętać przede wszystkim dobre momenty i czekać na ich powrót. Możemy obawiać się samotności albo mieć poczucie, że odejście oznacza zmarnowanie wszystkiego, co dotychczas zainwestowaliśmy w związek.

Szczególnie trudne bywają relacje, w których bliskość przeplata się z dystansem. Po okresach napięcia pojawiają się chwile czułości i poprawy, które ponownie dają nadzieję. Nieregularnie pojawiające się pozytywne doświadczenia mogą podtrzymywać oczekiwanie, że „tym razem naprawdę będzie inaczej”.

Szerzej opisujemy ten problem w artykule: Dlaczego wracamy do relacji, które nas ranią? O emocjonalnym uzależnieniu od dobrych chwil.

Jak rozpoznać własny schemat w związku?

Nie zawsze łatwo go zauważyć, ponieważ schemat nie musi przyjmować identycznej postaci w każdej relacji. Pomocne może być spojrzenie na kilka poprzednich związków i zadanie sobie konkretnych pytań.

  • Co przyciągało mnie do tych osób na początku?
  • Jak czułam lub czułem się przy nich po kilku miesiącach?
  • Czego najbardziej obawiałam lub obawiałem się w tych relacjach
  • O co najczęściej się kłóciliśmy?
  • Co robiłam lub robiłem, kiedy partner się oddalał?
  • Jak reagowałam lub reagowałem, gdy moje potrzeby nie były zaspokajane?
  • Z czego rezygnowałam lub rezygnowałem, żeby utrzymać związek?
  • Co usprawiedliwiałam lub usprawiedliwiałem, chociaż właściwie mi to nie odpowiadało?

I wreszcie:

  • co z tego powtórzyło się więcej niż raz?

Takie pytania są bardziej użyteczne niż próba przypisania każdemu byłemu partnerowi jednej etykiety. Wzorzec może bowiem znajdować się nie tylko w tym, kogo wybieramy, ale także w tym, jak sami zachowujemy się w bliskiej relacji.

Czy brak „iskry” oznacza, że wybieramy zdrowiej?

Nie każda spokojna osoba będzie dla nas odpowiednim partnerem, podobnie jak silne zauroczenie nie oznacza automatycznie, że relacja będzie destrukcyjna. Warto natomiast uważać na sytuację, w której intensywność emocji staje się jedynym kryterium oceny relacji.

Na początku znajomości możemy zamiast tego obserwować również inne rzeczy. Czy druga osoba jest konsekwentna w swoim zachowaniu? Czy respektuje nasze granice? Czy możemy odmówić bez obawy o karę, obrażanie się lub wycofanie? Czy interesują ją również nasze potrzeby? Czy jej słowa są zgodne z działaniem? Czy konflikt można zakończyć rozmową, czy prowadzi do manipulacji, poniżania albo długiego karania ciszą?

To znacznie więcej mówi o jakości rozwijającej się relacji niż sama intensywność początkowego zauroczenia.

Jak przerwać powtarzający się schemat?

Pierwszym krokiem nie musi być natychmiastowa zmiana sposobu randkowania. Często ważniejsze jest zauważenie własnego automatyzmu. Jeśli kolejne związki wyglądają podobnie, warto spróbować uchwycić moment, w którym zaczyna się znany scenariusz.

Może pojawia się silna potrzeba zdobycia czyjejś uwagi właśnie wtedy, gdy druga osoba się oddala. Może pierwsze sygnały przekraczania granic zostają zignorowane, ponieważ bardzo zależy nam na utrzymaniu relacji. Może kolejny raz przejmujemy odpowiedzialność za cudze problemy. Albo tak bardzo obawiamy się odrzucenia, że rezygnujemy z powiedzenia, czego naprawdę potrzebujemy.

Samo nazwanie schematu nie powoduje, że natychmiast przestaje on działać. Może jednak stworzyć przestrzeń między automatyczną reakcją a decyzją.

Zamiast pytać wyłącznie: „Dlaczego znowu trafiłam na taką osobę?”

można spróbować również:

  • „Co sprawiło, że zostałam w tej relacji mimo rzeczy, które mi nie odpowiadały?”
  • „Czego obawiałam się, gdybym postawiła granicę?”
  • „Co pomyślałam o sobie, kiedy partner się ode mnie oddalił?”
  • „Czy podobne uczucie znam z wcześniejszych relacji?”

To nie jest szukanie winy w sobie. Odpowiedzialność za krzywdzące zachowanie zawsze należy do osoby, która się go dopuszcza. Chodzi o odzyskanie wpływu na tę część relacji, na którą rzeczywiście możemy wpływać: własne decyzje, granice i reakcje.

Kiedy warto porozmawiać z psychologiem lub psychoterapeutą?

Nie każdy powtarzający się problem w związku wymaga psychoterapii. Czasami samo dostrzeżenie własnego sposobu reagowania pozwala zacząć podejmować inne decyzje.

Profesjonalne wsparcie może być jednak pomocne, jeśli kolejne relacje kończą się w bardzo podobny sposób, trudno jest stawiać granice mimo świadomości własnych potrzeb, lęk przed samotnością powoduje pozostawanie w krzywdzących związkach albo wcześniejsze doświadczenia wyraźnie wpływają na obecne relacje.

Psychoterapia może pomóc przyjrzeć się temu, jak powstał dany wzorzec, kiedy się uruchamia i jakie sposoby reagowania go podtrzymują.

Jednym z podejść wykorzystywanych w pracy z utrwalonymi wzorcami jest terapia schematów. Nie jest jednak jedyną formą psychoterapii stosowaną w przypadku trudności relacyjnych, a dobór podejścia powinien zależeć od potrzeb konkretnej osoby.

Nie jesteśmy skazani na powtarzanie tych samych relacji
Kiedy po raz kolejny dostrzegamy podobny problem w związku, łatwo pomyśleć: „Widocznie zawsze wybieram źle”. Takie spojrzenie niewiele jednak wyjaśnia. Rozpoznanie wzorca nie daje gwarancji, że kolejny związek będzie idealny. Może jednak pomóc zauważyć moment, w którym stary scenariusz zaczyna się powtarzać i tym razem zdecydować, czy rzeczywiście chcemy w nim uczestniczyć.

Autor: Redakcja Psycheo
Konsultacja merytoryczna: Katarzyna Kaczmarek - psycholog, certyfikowany psychoterapeuta, certyfikowany specjalista psychoterapii uzależnień. Celem publikacji jest rzetelna psychoedukacja oraz wsparcie osób poszukujących pomocy psychologicznej. 

Tekst ma charakter edukacyjny i nie zastępuje diagnozy.

Bibliografia:

  • Bolby J. (2007). Przywiązanie. Warszawa, Wydawnictwo Naukowe PWN S.A.
  • Weishaar M.E., Young J.E., Klosko J. S.(2025), Terapia schematów. Przewodnik praktyka, Gdańsk, GWP Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne
  • Morgan M. (2019), Warszawa, Stan umysłu pary. Psychoanalityczna terapia par, Oficyna Wydawnicza Fundament  

FAQ - najczęściej zadawane pytania o to dlaczego ciągle wybieram podobnych partnerów

1. Dlaczego ciągle wybieram podobnych partnerów?

Nie zawsze chodzi o świadomy wybór określonego „typu” osoby. Powtarzać mogą się także nasze oczekiwania, obawy i sposoby reagowania w relacji. Wpływ na nie mogą mieć wcześniejsze doświadczenia oraz utrwalone schematy dotyczące siebie i innych.

2. Czym są schematy w związkach?

Schematy to utrwalone wzorce obejmujące przekonania, emocje, wspomnienia i oczekiwania dotyczące siebie oraz relacji z innymi. Mogą wpływać na to, jak interpretujemy zachowanie partnera i jak reagujemy na bliskość, dystans czy konflikt.

3. Czym jest przymus powtarzania?

To pojęcie wywodzące się z psychoanalizy, opisujące tendencję do odtwarzania wcześniejszych wzorców i doświadczeń, również tych trudnych. Nie jest jednak jedynym wyjaśnieniem tego, dlaczego podobne problemy mogą pojawiać się w kolejnych związkach.

4. Czy silna „chemia” oznacza, że uruchomił się schemat?

Nie. Silne zauroczenie samo w sobie nie świadczy o niezdrowej relacji. Warto jednak zwrócić uwagę, czy przyciąga nas sama osoba, czy przede wszystkim niepewność, zabieganie o jej uwagę lub dobrze znana dynamika bliskości i oddalenia.

5. Czy schematy z dzieciństwa decydują o tym, kogo wybieramy?

Nie. Wczesne doświadczenia mogą wpływać na nasze oczekiwania i sposób funkcjonowania w relacjach, ale nie przesądzają o późniejszych wyborach partnerskich.

6. Czy można przestać powtarzać te same schematy w związkach?

Schemat nie jest wyrokiem. Pomocne może być zauważenie, co rzeczywiście powtarza się w kolejnych relacjach, rozpoznawanie własnych reakcji, potrzeb i granic. Jeśli wzorce są utrwalone i powodują cierpienie, warto rozważyć rozmowę z psychologiem lub psychoterapeutą.


 

Znajdź specjalistę - Związki i relacje